Informacje dla dziennikarzy

20 maja - Międzynarodowy Dzień Pszczół w pasiece ZUT 19.05.2026 13:56

Z tej okazji Biuro Prasowe ZUT odwiedziło Zwierzętarnię, gdzie uczelnianymi pszczołami opiekuje się nasz naukowiec.

Pan dr Jerzy Samborski z Katedry Anatomii Zwierząt i Zoologii Wydziału Biotechnologii i Nauk o Zwierzętach ZUT prowadzi badania i sprawuje opiekę nad mieszkańcami ponad 20 uli. W każdym z nich zamieszkuje blisko 50 tys. pszczół.

- To oznacza, że w naszej pasiecie mamy więcej pszczół, niż Szczecin posiada mieszkańców – śmieje się dr Samborski – ta pasieka jest przede wszystkim miejscem dydaktycznym. To jest baza do pracy dla studentów, ale też badawcza. Nasz krąg zainteresowań badawczych to jest rozród pszczół, wychów matek i trutni, naturalne i sztuczne unasiennianie matek pszczelich.

Panie Doktorze po co są pszczoły na świecie?

Pszczoły to przede wszystkim działalność zapylająca, a nie miododajna – przypomina dr Samborski - 80% gatunków roślin znajdujących się w naszym otoczeniu to są rośliny, które są zależne od zapylania przez owady. Przyjmuje się, że większość działalności zapylającej (tj. ponad 80% udziału w zapylaniu) wykonuje pszczoła miodna. Bez tego, te rośliny nie byłyby w stanie funkcjonować, tj. rozmnażać się, nie wytwarzałyby nasion i owoców, przez co środowisko nas otaczające wyglądałoby zupełnie inaczej.

Jaki udział mają pszczoły w wytwarzaniu pokarmu dla człowieka? Nie mam tu na myśli miodu.

Pszczoły mają ogromny udział w wytwarzaniu przez człowieka żywności. Z wyliczeń Komisji Europejskiej wynika, że jedna rodzina pszczela wnosi poprzez tę działalność zapylającą do produkcji żywności przez człowieka wartość około 1400 euro. Co więcej, niektóre rośliny są w zupełności zależne w wytwarzaniu owoców, czy też nasion właśnie od tej zapylającej działalności owadów.

Czy można powiedzieć, że cała ta część roślinna przyrody „pszczołą stoi”?

Bez pszczół rzeczywiście byłoby nam dużo trudniej funkcjonować. Oczywiście my jesteśmy w stanie odżywiać się w "monodietetycznie", natomiast aby ta dieta była dla nas zdrowa, musi zawierać owoce i warzywa, a więc działalność zapylająca pszczół wnosi w życie człowieka po prostu zdrowie.

A czy w dzisiejszych czasach pszczołom żyje się trudniej niż 20-30 lat temu, czy nasze środowisko jest tak zanieczyszczone, że to ma wpływ na ich bytowanie?

Tak, niestety tak. My jako ludzie bardzo mocno zmieniamy otaczające nas środowisko. Stwarzamy je dużo gorszym do życia dla wszystkich owadów, także tych dziko żyjących i tutaj mogę podać przykłady. Przede wszystkim - niszczy się rośliny, dostarczające im pokarmu. Nie wiem, czy państwo pamiętacie - przepiękne lipy tutaj w Szczecinie, w alei Wyzwolenia, niedaleko Ronda Giedrojcia. W tej chwili nie ma śladu po tych drzewach. Takich przykładów jest mnóstwo. Oczywiście są nasadzenia rekompensacyjne ale niestety, najczęściej nie są to gatunki drzew, które zastępowałyby w 100 procentach te zlikwidowane, poza tym potrzeba lat zanim one wyrosną odpowiednio duże.

Podam inny przykład - chętnie robimy trawniczki przed domem, gdzie jest tylko zielona, piękna trawa, którą otaczają tuje. Niestety nie myślimy o tym, żeby były tam jakieś rośliny, które będą w stanie dostarczać owadom (chociażby zwykłe "mlecze") pokarmu. Z drugiej strony niszczymy też miejsca gniazdowania owadów dziko żyjących. 

Środowisko wiejskie z kolei również nie jest zbyt przyjazne owadom - tutaj obserwujemy coraz większą intensyfikację działalności rolniczej. Stosowanie pestycydów nie jest dobre dla wszystkich owadów zapylających, nie tylko dla naszej pszczoły miodnej, która tak notabene, dzięki temu że my się nią opiekujemy, jest w dużo korzystniejszej sytuacji od dziko żyjących.

Panie Doktorze, wspomniał Pan, że w sumie Szczecin jest dobrym miejscem na pasiekę, ze względu na naszą roślinność miejską i jej dużą bioróżnorodność.

Szczecin jest miejscem wyjątkowym, zielonym w porównaniu do innych miast. Tutaj rzeczywiście jest bardzo duża różnorodność roślin, które owadom dostarczają pokarmu. Musimy pamiętać, że miasto jest przede wszystkim dla ludzi, ale wydaje mi się, że pszczoły na terenie Szczecina, czują się bardzo dobrze, czego dowodem jest nasza pasieka dydaktyczna, uczelniana. Tutaj pszczoły są niemalże w centrum miasta. Wydaje mi się, że jak najbardziej Szczecin „pszczołą stoi”.

W naszej pasiecie uczelnianej staramy się znaleźć odpowiedź na pytanie jak pomóc pszczołom. Staramy się wyodrębnić wśród naszych pszczół ich jak najlepsze cechy tak, żeby dobrze współpracowały z człowiekiem, no i przynosiły człowiekowi jak najwięcej korzyści.

Bardzo dziękuję za rozmowę Panie Doktorze. 

 

Rozmawiała Emilia Kujawa.

Fot. Jerzy Muszyński/ZUT